5 rzeczy, które robię podczas spaceru z wózkiem

Kiedy poznasz już każdy listek na drzewie w parku, a wiewiórki mówią Ci „cześć” i pytają co się zmieniło od wczoraj, znaczy, że trzeba się czymś zająć w czasie spaceru. Mam to szczęście, że mały od początku w wózku ładnie śpi. Przez jakiś czas chodziłam wpatrując się w synka i co chwila sprawdzałam czy nic mu nie zasłania noska. Jednak po jakimś czasie postanowiłam tą godzinę jakoś wzbogacić.

Po pierwsze: Muzyka

Ale spotify a nie YouTube. Dlaczego? Bo można używać z wyłączonym ekranem. Tutaj taki szybka wrzutka. Spotify premium to must-have. Koszt jest niewielki, a naprawdę uprzyjemnia odbiór. Oczywista oczywistość i jedyny słuszny wybór po ciężkiej nocy. Mam wiele playlist które słucham w zależności od humoru. Ostatnio namiętnie słucham takiej nazwanej „Dźwięki”, gdzie dodałam utwory z samą linią melodyczną. Jak teraz przeglądam, to widzę, że jest tam głównie muzyka filmowa. Amelia, One day (polecam szczególnie „We Had Today”), Alan Turing’s Legacy („Main Title”) oraz znane z reklamy samochodów Romeo and Juliet, Op. 64: No. 13 Dance of the Knights. Link wrzucam Wam niżej.

Po dugie: Podcasty

Według Słownika Języka Polskiego podcast to „internetowa transmisja audio lub wideo z zastosowaniem technologii RSS” [link]. Jeśli jeszcze nie korzystaliście z takie formy to polecam spróbować. W ostatnim czasie bardzo zyskała na popularności, coraz więcej twórców wrzuca swoje treści właśnie w takiej formie. Na przykład Kasia Gandor (o której wspominałam już przy okazji innego wpisu) wrzuca filmiki na YouTube oraz to samo w wersji audio jako podcast. Dzięki temu możemy zapoznać się z treściami bez wpatrywania się w ekran telefonu lub ryzykowania, że odblokowany telefon będzie żył własnym życiem. Wpis o tym jakich dokładnie podcastów słucham pojawi się niedługo. Oczywiście jest wiele innych aplikacji do podcastów ale mi jak na razie Spotify wystarcza w zupełności.

Po trzecie: Lista zakupów

Jestem, nie będę ukrywać, łowcą z lidronki. Rodzinny jadłospis planuje na podstawie tego, co aktualnie jest w promocji. Długo moją ulubioną aplikacją do przeglądania gazetek promocyjnych były Qpony, ale jej miejsce zastąpił Blix. Jeśli znacie jeszcze jakieś dajcie znać – chętnie przetestuje. Podczas każdego spaceru przeglądam gazetki, robię listę zakupów, a potem wracając kupuje. Dzięki temu zaoszczędzam czas spędzony w sklepie, a każda minuta krócej w tykającą bombą (będzie krzyczał czy nie będzie) jest na wagę złota.

Po czwarte: Plan jedzeniowy

Obiad walentynkowy. Łosoś! [przepis]

Próbowaliście kiedyś diety rozpisanej przez dietyka? Mam 2 i niestety żadnej nie udało mi się zrealizować. Próbowałam, ale było mi szkoda tych wszystkich przepisów, które widziałam w internecie i poddawałam się bardzo szybko. Co fakt, to fakt, że kilka przepisów przetestowałam, ponieważ wdały mi się ciekawe, ale podążanie na 100% za planem stoi w sprzeczności z moją kulinarną weną więc wystrzegam się tego jak się da.

Po przejrzeniu gazetek wymyślam co mogę z tego ugotować. Schab w kawałku? Pycha! 3 serki w cenie 2? Yummy, dokupię rzodkiewkę lub pomidory i będzie pyszność do śniadania. Oczywiście zdarza się tak, że nie mam pomysłu co z tego zrobić więc przeszukuję instagram, facebooka i resztę internetu w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Mam na to czas jedynie podczas spaceru, ponieważ znalezienie czegoś co nie jest pracochłonne, drogie i potencjalnie niesmacznie zajmuje mi sporo czasu. Moja twórczość kulinarna też najlepiej funkcjonuje podczas spacerków, ponieważ nie jestem wtedy pochłonięta niczym innym (np. kontrolą co zaraz wsadzi sobie do buzi Marcel). Mam więc prośbę do osób nieposiadających dzieci, a patrzących krytycznie na matkę z telefonem w ręku. To mój jedyny czas kiedy mogę spokojnie zrobić listę zakupów więc bądźcie wyrozumiali 😀

Po piąte: Scroluje internet

„W oczekiwaniu na kebaba” #karmiejemwszytsko

Cóż. Muszę szczerze przyznać, że może lepiej dla mojego PR byłoby jakbym wpisała tutaj „nauka języków obcych” lub inne ambitne zajęcie. Ale nie będę Was oszukiwać. Przeglądam internety nie tylko w poszukiwaniu inspiracji kulinarnych, wychowawczych, prodziecięcych czy naukowych ale także „odmóżdżam” się np. TicTokiem :p . Wpis o kontach jakie śledzę na instagramie na pewno wkrótce się pojawi, bo niestety co do TicToka – nie instalujcie tej aplikacji, to ZUO!. Co jeszcze robię? Sprawdzam co akurat jest w promocji w H&M czy rossmanie. Facebook też jest „na tapecie”. Dzięki dodaniu się do wielu mamusiowych grup na facebooku jakoś łatwiej czeka mi się na nieuniknione typu ząbkowanie czy bunt. Chyba to takie ludzkie, że jakoś mi łatwiej, kiedy wiem, że nie jestem jedyna.

A jakie są Wasze metody na wykorzystanie chwili wolności podczas spaceru? Chętnie się dowiem, może coś dorzucę do swojej codziennej rutyny 🙂

Poprzedni artykułPodajnik do pasty z Aliexpress
Następny artykułKurczaczki jak z KFC
Tech Mamahttps://techrodzinka.pl
Mama z TechRodzinka.pl. Jej hasło to "nie ciężko, a mądrze". Jest więc fanką technologii ułatwiającej życie. Prywatnie mgr inż. i świeżo upieczona mama, która ma ambicję odpowiadać pełnymi zdaniami na pytanie "a to nie nudzisz się na tym macierzyńskim?"