Elektroniczni przyjaciele kobiet (nie tylko w ciąży)

W moim pierwszym wpisie chciałabym skupić się na gadżetach, które ułatwiały mi życie w czasie ciąży. I nie, jeśli przeczytałaś nagłówek i spodziewasz się testów wibratorów to niestety muszę Cię rozczarować, bo ten cykl wpisów będzie o innych gadżetach domowych ;] Mogą one odciążyć zarówno przyszłą mamę jak i zabieganą panią domu w codziennym życiu.

Samojezdny odkurzacz

Xiaomi Roborock S55 ze stołem na parkiecie

Ile z nas zna tą panikę, kiedy goście będą za 20 min, a przygotowania jeszcze w proszku? I tę złość, że właśnie coś się rozsypało, albo po prostu nie starczyło czasu na ostatnie odkurzanie? Samojezdne odkurzacze nie bez powodu zyskują na popularności. U mnie także sprawdzał się znakomicie. Musze zaznaczyć, że w mieszkaniu nie mam progów ani dywanów.

Jak używam odkurzacza? Ja przygotowuje dania w kuchni, a „Fafik” szaleje. Nie można go jednak traktować jako jedyny sposób na bród i kurz, ponieważ ma ograniczenia wynikające z jego budowy. Zdarzył się taki okres, że odkurzacz tradycyjny nie był wcale użytkowany. Dało się wtedy zauważyć kilka newralgicznych miejsc, które były pomijane. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić przy jakim kącie jest dobrze, a kiedy nie. U siebie w mieszkaniu zauważyłam jedno takie miejsce, jakby kurz nie był tam wcale ruszany. Przeważnie jednak używałam tego gadżetu jako uzupełnienia do normalnego odkurzania, a jego możliwości w zupełności spełniały ( i spełniają) moje oczekiwania.

Posiadamy odkurzacz Xiaomi z funkcją mopowania, jego szczegółowa recenzja pojawi się na blogu, więc możecie pisać co Was ciekawi. Szczerze przyznam, że przecierania na wilgotno jeszcze nie używałam. W ramach ciekawostki napiszę, że odkurzacz można traktować też jako zabawkę typu samochodzik na pilota. Posiada on możliwość zdalnego sterowania. Będąc w zaawansowanej ciąży korzystałam z tej funkcji kiedy coś mi się rozsypało, a używanie zmiotki i szufelki było poza moim zasięgiem. Wystarczyło podjechać Fafikiem i zrobione 😉

Asystent Google i smart home

Asystent google home na białym stoliku
Asystent Google Home to głosowe sterowanie urządzeniami domowymi.

„Ok Google, turn on Fafik” właśnie tak uruchamiam odkurzanie. Nie trzeba się schylać ani szukać telefonu. Oprócz tego analogicznie włączam lampę, zamiast pstrykać włącznik nosem kiedy mam zajęte ręce zakupami, czy teraz dzieckiem :). Prosto i wygodnie. Asystent w Google Home to ten znany ze smartfonów (korzystacie?). Można więc pograć z nim w jakąś grę czy poprosić o włączenie muzyki.

Dzięki podpięciu do aplikacji różnych dedykowanych przedmiotów użytku domowego można w podstawowej formie sterować nimi za pomocą komend głosowych. Bardzo wygodne, szczególnie jak wieczorem nikomu nie chce się wstać z łóżka, żeby zgasić światło. Posiadamy w sumie 3 takie głośniki z asystentem – dwa Google Home i jeden TicHome. Na blogu powinna pojawić się krótka recenzja porównawcza tych dwóch urządzeń z subiektywną opinią, czy warto dopłacać do TicHome.

SmartBand

Xiaomi MiBad2 z różową, metalową opaską
Opaska od Xiaomi to nie tylko zegarek i informowanie o połączeniach przychodzących.

Xiaomi MiBand nie muszę przedstawiać nikomu, ponieważ jest to chyba najbardziej popularna opaska od czasów bransoletek z cukierków. Jak przydała mi się ona w ciąży? Dzięki podglądowi wiadomości wiedziałam na które trzeba reagować szybko, a którzy interesariusze mogą odrobinę poczekać. Był to okres, kiedy wszystko robiłam wolniej, a nawet wyjście po drobne zakupy sprawiał, że musiałam odpocząć po powrocie. Właśnie położyłam się na łóżku, a tu ktoś dzwoni. Opaska pozwoliła na odrzucenie połączenia, dając dzwoniącemu jasną informację, że oddzwonię kiedy będę mogła.

Szczególnie intensywnie używałam (oprócz oczywistego zegarka) też funkcji znajdywana telefonu. Pierwsze co zrobiłam to zmiana dzwonka z domyślnego na przyjemną melodyjkę. Ten domyślny dźwięk przyprawiał mnie i osoby znajdujące się w pobliżu telefonu o mini zawał serca.

Ostatnia funkcjonalność została przeze mnie odkryta w ciężkich chwilach, bo przy bólach. Dzięki stoperowi sprawdzałam regularność moich skurczy. Wiem, że jako „Tech Mama” bardziej oczywistym wyborem byłby telefon z aplikacją. Opaskę jednak miałam przy sobie zawsze, a telefon czasami zostawał w kuchni czy drugim pokoju. Z pewnością przydatną funkcją jest też pomiar tętna, ja jednak nie miałam problemów więc robiłam testy nie częściej niż zwykle,

Oczywiście jest wiele innych rzeczy, które ułatwiały mi życie w ciąży, jednak te trzy wymienione zaskoczyły mnie najbardziej. Ten wpis rozpoczyna cykl wpisów o gadżetach. Chciałabym dzięki niemu pokazać, że technologiczne zabawki mogą (i powinny) zainteresować także płeć piękną.

Poprzedni artykułMamy Marcela!
Następny artykułNowy samochód to masa dylematów
Tech Mamahttps://techrodzinka.pl
Mama z TechRodzinka.pl. Jej hasło to "nie ciężko, a mądrze". Jest więc fanką technologii ułatwiającej życie. Prywatnie mgr inż. i świeżo upieczona mama, która ma ambicję odpowiadać pełnymi zdaniami na pytanie "a to nie nudzisz się na tym macierzyńskim?"