Niczym maszyna do napoju bogów – kawiarka Seven & Me

Czarna, z mleczkiem, cappuccino, latte oraz wiele, wiele innych. Część pije ją „z przyzwyczajenia”, inni „dla smaczku”, a jeszcze inni „dla kopa”. Kawa, kawa, kawa… to chyba nieodłączny atrybut nie tylko każdego rodzica, ale także statystycznego dorosłego. Szczerze przyznam, że nie jestem koneserem kawy, ale jej właściwości wspomagających nie sposób przecenić, więc sięgam po nią praktycznie codziennie. Na co dzień używam swojego prezentu ślubnego, ekspresu Tchibo Cafissimo CLASSIC ale od dwóch tygodni zastąpiła go kawiarka Seven & Me Mokka Coffee Maker i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią o tym sprzęcie.

Pierwsze użytkowanie kawiarki

nalewanie mleka do spieniacza

Szczerze się przyznam, nie jestem jedną z tych osób, które zanim zaczną czegoś używać dokładnie czytają instrukcję. Wychodzę z założenia, że dzisiejsze sprzęty są tak łopatologicznie zrobione, że wystarczy odrobina pomyślunku i nie trzeba czytać o pierwszym myciu, składaniu, itp. Podobnie było z tą kawiarką. Jej budowa, jeśli mogę to tak określić, jest bardzo prosta. W zasadzie najwięcej trudności sprawiło mi po myciu rozkminienie jak włożyć siteczko i uszczelkę, więc uznam to za najtrudniejszy moment przyrządzania kawy.

Aby zrobić kawę wykonujemy kilka prostych kroków:

  1. nalewamy wody do wyznaczonej kreski,
  2. wsypujemy kawę do pojemnika,
  3. zakręcamy.

Do dzbanka na mleko nalewamy mleko w ilości zależnej od tego jaką kawę chcemy przygotować. Ja wybrałam Cappuccino. Stawiamy na płycie, klikamy 2 razy ikonkę kawy, która nas interesuje i czekamy aż zadzieje się magia.

wsypywanie kawy do kawiarki seven & me

A jak ogólne wrażenia?

Ej, zaraz zaraz. Jaka magia. Toż to zwykła kawiarka, czym tu się podniecać. Dokładnie takie miałam odczucia, kiedy pierwszy raz jej używałam. Zdarzało mi się już przyrządzać i pić tego typu kawę (kawiarka włoska), więc ani smak ani sam proces nie były dla mnie nowością. A jednak jest coś, co urzekło mnie już od samego początku. O ile faktycznie w części do przyrządzania espresso nie ma nic nadzwyczajnego, o tyle ten dzbanek do spieniania to cudo. I mam tu na myśli całość. Zarówno budowę, proces jak i efekt końcowy.

Mimo tego, że poświęciłam trochę kaw, żeby nauczyć się robić wzorki na kawie, to przy pomocy dyszy mojego ekspresu Tchibo pianka nigdy, ale to naprawdę nigdy nie wyszła tak idealna, żeby móc zrobić na kawie efektowny wzorek. W przypadku spieniacza Seven & Me nawet jak wyleje się mleko ot tak do filiżanki – to całość wygląda naprawdę dobrze! Jeśli chcesz więc nauczyć się robić fantazyjne serduszka najpierw naucz się spieniać mleko lub kup urządzenie, które idealnie spieni je za Ciebie 😀

Mycie po użytkowaniu

Bardzo prosto i już.

Fakt, chciałabym na tym poprzestać. Jednak moje wewnętrzne sumienie mi nie pozwala. Oba dzbaneczki (do mleka i kawy, jeśli mogę to tak uprościć), myje się niezwykle łatwo i szybko. Niestety pod warunkiem, że robisz to tuż po przyrządzeniu naparu bogów. Jeśli zapomni Ci się, bo np. biegniesz do pokoju syna, (bo coś za długo jest podejrzanie cicho), a potem wracasz tylko po kawę, (bo kto by sprzątał od razu) to będziesz musiała/musiał poświęcić na odroczone czyszczenie trochę więcej czasu.

Jest też spore prawdopodobieństwo, że uszczelka już się zdążyła zabarwić. Ta uszczelka to w sumie najsłabsze ogniwo całości. Oczywiście nie przeszkadza to zupełnie w późniejszym użytkowaniu. Jeśli się czyści od razu wszystko wystarczy przepłukać wodą z płynem i gotowe. Nie ma żadnych zakamarków, które byłyby trudne do utrzymania w czystości.

Fakt, kawiarka jest biała i nie wiem jak będzie zmieniał się jej kolor z czasem. Czy pozostawione zacieki z kawy nie będą się na przykład „wgryzać” w obudowę. Na razie utrzymywanie jej bieli idzie mi całkiem nieźle, a uwierzcie mi, że nie zawsze myje ją po użyciu.

Zainteresowanie TechSyna

Co tu dużo mówić. Użytkowanie kawiarki jest „proste jak budowa cepa” i nawet 2 latek jest w stanie kliknąć dwa razy odpowiedni przycisk, żeby zrobić Mamusi kawę. Dodatkowo Marcel uwielbia patrzeć na kręcące się mleko, więc zawsze dostaje taboret, żeby mógł obserwować ten proces. Jeśli zastanawiasz się, czy nie boję się, żeby się nie poparzył, to owszem boję się, ale mam wrażenie, że po jednym razie z garnkiem syn jest bardziej ostrożny ode mnie i do wszystkiego, co może być ciepłe podchodzi z bardzo wielkim dystansem.

Możliwości Seven & Me Mokka Coffe Maker

kawiarka może też zrobić kakao

Różne kawy, to przede wszystkim. Jeśli nie pasuje Ci żadna z domyślnych, możesz oddzielnie przygotować espresso i oddzielnie piankę, a następnie je połączyć. Tutaj chciałabym docenić intuicyjność interfejsu. Najbardziej po lewej jest sama pianka (przy dzbanku do spieniania mleka), a najbardziej po prawej (przy samej kawiarce) espresso. Niby nic, a cieszy.

Pomysłowym wykorzystaniem spieniania samego mleka jest zrobienie w nim kakao. Wsypujesz kakao, wlewasz mleko, dodajesz (jak ktoś musi, np. Marcin ;p) jakieś słodzidło, wybierasz tryb „Milk Foam” (spienianie) i chwilę później jest gotowe. Szybko, łatwo i przyjemnie – akurat na nadchodzące chłody.

Zamknij oczy i wyobraź sobie. Wracasz przemarźnięty do domu z pracy, szkoły, spaceru i w 3 minutki masz pyszne, rozgrzewające kakao. Mniam, mniam!

Gdzie sprawdzi się taka kawiarka?

Bardzo upraszczając ten akapit – wszędzie tam, gdzie chęci jest wiele, a miejsca malutko. Taki sprzęt będzie idealny dla studentów i innych osób wynajmujących sam pokój, którzy mają zawsze za daleko i nie chce im się biegać do kuchni często, a potrzeby są duże. Podłącza się takie cudo do prądu i już można mieć pyszną kawusię tuż przy łóżku/biurku/komputerze.

gotowa kawa z kawiarki seven & me mokka coffee maker

Innym miejscem, w którym sprawdzi się taka kawiarka to kemping! Tak naprawdę przygotowanie pysznej, aromatycznej kawki uda się także i pod namiotem (pod warunkiem jest dostęp do prądu). Cóż, bardziej widzę ten zestaw w przyczepach kempingowych lub camperach. Taka kawiarka wcale nie musi stać non stop na widoku, można ją wyciągać, używać, a potem myć i chować.

No i na końcu oczywista oczywistość. Małe kuchnie. Jesteśmy posiadaczami takiej i nie wyobrażam sobie, żeby postawić w niej „kombajn kawowy”. Ekspres, którego używamy na co dzień jest okej pod względem zajmowanej przestrzeni, ale jednak ma pewne ograniczenia. Na przykład nie wszystkim odpowiadają kawy kapsułkowe, gdzie nie tylko ogranicza nas wielkość kawy, ale też jej pochodzenie. No i sam spieniacz do mleka nie ma podejścia…

Ograniczenia

Żeby nie było tak kolorowo, na koniec zostawiłam sobie minusy. Przede wszystkim cena, która w Polsce wynosi 599 zł (a za granicą jeszcze więcej). Dla mnie to naprawdę sporo. W bardzo budżetowej wersji, jakby się uprzeć, mini spieniacz do mleka można mieć za 5 zł (sam metalowy drucik z rączką), a najtańszą kawiarkę za około 50 zł. Czyli praktycznie za 10% ceny mamy podobny efekt. No właśnie. Podobny. Nie odpowiem Wam na pytanie, czy warto wydać na ten komplet 599 zł, jeśli można mieć coś z taką samą funkcjonalnością za ułamek tej ceny. To już pytanie do Was. Design, pewność efektu oraz efektowność samego procesu na pewno przemawiają na korzyść Seven & Me.

Co mnie w nim denerwuje? Brak możliwości regulowania wielkości espresso. O ile jeszcze ilość mleka możemy dostosować do wielkości filiżanki, traktując ikonki wygrawerowane w środku dzbanka jedynie jako sugestię, to niestety pojemność kawiarki jest narzucona odgórnie – 60ml. Wyczytałam w instrukcji, że jeśli chcemy zrobić dwie, to możemy to podzielić. Hmm. No nie jestem przekonana czy jest co dzielić (choć bariści mówią, że espresso ma 25-30 ml, więc teoretycznie jedno przygotowanie to dwie kawy). Dla jednej osoby chcącej „czarną” da się to ogarnąć, bo „Americano” to z definicji to espresso z wodą. Jeśli jednak wolicie dużą, mocną, czarną kawy, to te 60 ml będzie irytowało, bo trzeba będzie przygotować kawę dwukrotnie.

cappuccino z kawiarki seven & me

Podsumowanie

Czy polecam? Zdecydowanie tak. Koncepcja, sposób wykonania i prostota obsługi są super. Można go używać w wielu miejscach. Sprawdzi się zarówno w domu, ale można go zabrać ze sobą na wakacje. Możemy go używać tak naprawdę gdziekolwiek gdzie jest podłączenie do prądu. Zajmuje niewiele przestrzeni, łatwo się go myje i szybko przygotowuje napoje (nie tylko kawę, ale też np. kakao). Jedyny aspekt, który ostudza zapał to cena.

Aczkolwiek patrząc na to w perspektywie długoterminowej… w końcu ekspresu nie kupuje się co roku. Nie masz miejsca na ogromny ekspres, lubisz kawę, często kupujesz sobie jedną w drodze. Jedna taka kawa na mieście to koszt około 10 zł. Dodając mleko i zakup mielonej można uznać, że taka kawiarka zwróci się po około 2 miesiącach użytkowania, a jakość przygotowywanych napojów nie będzie odstawać od tych porywanych w biegu. No i nie oszukujmy się. W której kawiarni przygotują nam kawę w 3 min. Czas to pieniądz, huh?

Co sądzicie o takim gadżecie? Sprawdziłby się u Was? Chętnie poznam opinię! Oczywiście jeśli macie jakieś pytania – walcie śmiało 😉

Zamów Seven & Me Mokka Coffe Maker w sklepie techwish.pl

Tech Mamahttps://techrodzinka.pl
Mama z TechRodzinka.pl. Jej hasło to "nie ciężko, a mądrze". Jest więc fanką technologii ułatwiającej życie. Prywatnie mgr inż. i świeżo upieczona mama, która ma ambicję odpowiadać pełnymi zdaniami na pytanie "a to nie nudzisz się na tym macierzyńskim?"