Moja playlista dla 1.5-rocznego dziecka

Może wydaje Wam się, że takie małe dziecko jeszcze nie ma wyrobionego gustu muzycznego. I może macie rację. Doświadczenie pokazało mi jednak, że 1,5-miesięczny bobas zdecydowanie wie nie tylko jakie piosenki lubi, ale które ich wykonania najbardziej mu pasują. Podrzucę więc kilka sugestii utworów oraz playlist, które Marcel lubi najbardziej!

Spotify must have

Możliwości, żeby puszczać muzykę bobasowi jest bardzo dużo. Niektórzy uruchamiają piosenki z płyt CD na odtwarzaczu (ja nie mam), inni włączają coś na YouTube, a jeszcze inni korzystają z usług do streamowania muzyki, takich jak Spotify. My zaliczamy się do ostatniej grupy i z czystym sumieniem mogę Wam to polecić – oczywiście w wersji premium, bo przerwy reklamowe są niezwykle irytujące. Dzięki korzystaniu ze Spotify (lub innego streamingu) nie musicie za dużo grzebać w telefonie / laptopie i nie wyświetlają się żadne dodatkowe filmiki, które skłonią bobasa do zainteresowania się czymś więcej niż muzyką (my jeszcze staramy się minimalizować oglądanie bajek, teledysków, itp.). A skoro już przy samej muzyce jesteśmy, to jakie piosenki i playlisty na Spotify są warte uwagi?

Kołysanki

Zacznę od najbardziej przydatnych, czyli kołysanek. Gdy w gardle zaczyna brakować już wilgoci, a lista utworów, które zdążyliśmy się nauczyć została już dwukrotnie zapętlona, nadchodzi czas na wsparcie. A wsparciem tym są kołysanki, których na Spotify jest naprawdę dużo. Oczywiście jedne są lepsze, inne gorsze – ja podrzucę Wam te, które najbardziej przypadły do gustu mi i Marcelowi.

Na pierwszy ogień idzie wszystkim znany Grzegorz Turnau i jego „Kołysanki-utulanki”, które potrafią sobie poradzić nawet ze zmęczonymi dorosłymi (wiem co mówię). Wszystkie utwory na tej liście trwają w sumie 42 minuty i powinny wystarczyć do ululania nawet najtwardszego bobasa.

Drugi zestaw po części może pokrywać się utworami z pierwszym (w końcu aż tylu kołysanek nie wymyślili jeszcze), jednak wykonanie jest zdecydowanie inne, choć równie przyjemne dla ucha i działające na bobasy.

Nauka i zabawa

W przypadku tej kategorii polecam rozwagę. Bardzo łatwo trafić na piosenkę, która tak bardzo przypadnie dziecku do gustu, że będzie się za Wami ciągnęła miesiącami. Tak, tylko jedna piosenka, zapętlona codziennie po kilka razy. Boli? Nawet nie wiecie jak bardzo…

Prawie dwie godziny różnych piosenek, do których można tańczyć i śpiewać samemu lub z bobasem. Gwarantuję dobrą zabawę, pod warunkiem, że równie aktywnie będziecie spędzać ten czas – dziecko samo nie zainteresuje się tak bardzo.

Tutaj natomiast mamy praktycznie te same piosenki, co w przypadku pierwszego wariantu, tylko bardziej stonowane. Idealnie nadają się do spokojniejszej zabawy lub nauki ruchów do tańca. No i jest ich zdecydowanie mniej niż w przypadku drugiej opcji – zaledwie 7 minut, ale wystarczy to, by pokazać dziecku pierwsze ruchy w poszczególnych piosenkach.

Na koniec wrzucam piosenkę pułapkę. Ten utwór w naszym przypadku leci kilka (albo i kilkadziesiąt) razy w ciągu dnia na żądanie Marcela i praktycznie za każdym razem do niego odpowiednio tańczy. Oczywiście tego typu piosenek znam kilka („Idziemy do zoo„, „Baby Shark„), ale na Marcela zadziałała ta konkretna.

Tło

A jakie piosenki dobrze sprawdzają się jako tło do codziennego bytowania? Tutaj wszystko zależy od Waszego gustu. Ja lubię sobie słuchać piosenek z bajek Disneya i nie tylko (w wersji polskiej lub angielskiej), wykonywanych na pianinie coverów popularnych piosenek lub też utworów acapella. Wszystko w każdym razie na tyle cicho, żeby nie przeszkadzało w innych zajęciach i pozwalało się skupić na pracy lub zabawie.

A jakie utwory cieszą się popularnością u Was? Może poznaliście już jakieś nowe, bobasowe hity?

Tech Tata
Tato z TechRodzinka.pl. Ogromny gadżeciarz i fan nowych technologii. Prywatnie mąż Martyny i tato Marcela. Absolwent Politechniki Wrocławskiej (inż Informatyki, mgr Zarządzania).