Elektroniczna niania w nowym wydaniu, czyli kamerka Wi-Fi w domu

Wiele osób polecało mi zakup elektronicznej niani. Jednak sensowne rozwiązania, które dodatkowo poza dźwiękiem, będą także pokazywać, co w danej chwili robi dziecko, to wydatek rzędu kilkuset złotych. A jak dziecko wyrośnie, to zostaje mi tylko wystawić na OLX lub czekać na narodziny kolejnego. Uznałem, że lepiej w tej sytuacji może sprawdzić się kamerka WiFi, która może działać jak elektroniczna niania i… miałem rację 🙂

Kamerka WiFi zamiast elektronicznej niani – przyjemne z pożytecznym

Dokładnie tak. Zamiast wydawać pieniądze na urządzenie, którego funkcje ograniczają się wyłącznie do monitorowania tego, co obecnie robi dziecko, znacznie lepiej wykorzystać istniejące rozwiązanie do monitoringu. Szczególnie, że obecnie koszt najprostszej kamerki WiFi z mikrofonem to około 100 zł, podczas gdy funkcje oferuje podobne.

Co więcej, jeśli kamerka ma służyć w formie e-niani, to zwykle nie musi mieć nawet niewiadomo jak dobrych podzespołów. Do weryfikacji spania dziecka w zupełności wystarczy rozdzielczość HD i wbudowany mikrofon, a jeśli chcemy dodatkowo w dzień monitorować, co robi bobas, gdy się obrócimy plecami, to można doinwestować w kamerę obrotową, ewentualnie jeszcze mającą rozdzielczość FullHD. A jak dziecko wyrośnie, to mamy kamerkę do monitorowania domu/mieszkania.

kamera ma na oku dziecko

My w domu mamy kamerki YI (odnoga Xiaomi), w trzech wersjach – obrotowa YI Dome 1080p (rozdzielczość FHD) oraz statyczna YI Home 720p oraz YI Home 1080p. Dodatkowo tę drugą zabieramy zwykle na wyjazdy, by mieć Marcela na oku bez konieczności ciągłego przebywania w tym samym pomieszczeniu. Montaż jest wygodny – można przykleić / przykręcić do ściany lub innej powierzchni (ja przykleiłem do przewijaka przy łóżeczku), bądź też postawić na parapecie lub jakiejś szafce, by miała oko na dziecko.

Do spania jak znalazł!

No właśnie. My na kamerkę zdecydowaliśmy się 3 tygodnie po tym, jak Marcel przeniósł sie do swojego pokoju. I przez te 3 tygodnie każde miauknięcie lub stęknięcie sprawiało, że szliśmy zerknąć, czy wszystko jest ok i co robi dziecko. Przyznam, że w ciągu jednego wieczora kilka takich rundek pozwala nieźle nabić kroki w telefonie…

dziecko śpi kamera yi
Popołudniowa drzemka

Kamerka oczywiście nie sprawiła, że Marcela zostawiliśmy samemu sobie. Ale teraz widzimy przynajmniej, czy marudzenie w czasie snu spowodowane jest tym, że coś się dzieje, czy po prostu obracał się z boku na bok i akurat było to ogromnym wysiłkiem, bo dodatkowo coś się śniło. Dzięki temu mamy możliwość wieczoramia nadrabiać seriale i filmy na Netflixie, bez konieczności pauzowania ich co 5-10 minut – Marcela mamy na oku ciągle i nie musimy iść sprawdzić, co się dzieje.

Na imprezy rodzinne jeszcze lepiej

Spanie w domu, to jednak nie wszystko. Niedawno trafiły mi się dwie imprezy w domu rodzinnym (rocznica brata i urodziny taty). Ze względu na to, że wszystko działo się na innym piętrze lub przed domem, ja lub Martyna w tej sytuacji musielibyśmy zakończyć „biesiadę” już około godziny 20 (tak chodzi spać Marcel). Dzięki kamerce jednak mogliśmy siedzieć przy stole razem i mieć oko na Marcela przez cały czas, a w razie konieczności dobujania go do spania, Martyna lub ja mogliśmy pojawić się przy nim w moment.

zabawa dziecka na oku

Pamiątkowe nagrania na długo

Pobocznym zastosowaniem kamery jest także zapisywanie tego, co robi bobas. Dzięki temu, udało nam się uwiecznić kilka niesamowitych chwil, takich jak pierwsze wstawanie Marcela w łóżeczku lub też wołanie „mama” bądź „tata”, gdy się przebudził. Dodatkowo codziennie widzimy, jak przebiegła noc i kiedy dokładnie dziecko się budziło – czy było to standardowe, czy może częściej lub rzadziej niż zwykle. Wiem też, że jeden znajomy postanowił zbierać sobie co kilkanaście dni nagrania ze snu jego dzieci, by w przyszłości zrobić z tego filmik, jak się zmieniały.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie i jakie modele warto brać pod uwagę?

Jak wspominałem na początku, kamerek do wyboru jest naprawdę sporo. Niestety jedne są lepsze, a inne gorsze – jak zawsze. Na co więc zwrócić uwagę przy zakupie?

  • po pierwsze na to, czy kamerka ma dostęp przez aplikację mobilną, która działa (są takie, które wołają o pomstę do nieba)
  • po drugie na to, czy w kamerce można zamontować kartę pamięci oraz czy można mieć podgląd bez konieczności przebywania w tej samej sieci WiFi
  • po trzecie na to, czy w nocy diody podczerwieni w kamerze są widoczne (wielkie, różowe oko z diod jest ostatnią rzeczą, którą chcecie pokazywać bobasowi przed snem – gwarantuję, że będzie to ciekawsze od spania)
  • po czwarte na to, czy jej cena nie jest przesadzona
  • po piąte na to, czy urządzenie jest objęte gwarancją na terenie naszego kraju (w praktyce oznacza to, czy pochodzi z oficjalnej dystrybucji)

Jeśli natomiast chodzi o rekomendowane modele, to od siebie mogę polecić kamerki zarówno od Xiaomi, jak i od YI. Jedne i drugie mają dobrą aplikację oraz spełniają warunki wypisane powyżej. Przewagą YI jest tutaj (w mojej opinii) znacznie bardziej dopracowana aplikacja mobilna, ale myślę, że w tym przypadku jest to akurat sprawa drugorzędna.

Tech Tata
Tato z TechRodzinka.pl. Ogromny gadżeciarz i fan nowych technologii. Prywatnie mąż Martyny i tato Marcela. Absolwent Politechniki Wrocławskiej (inż Informatyki, mgr Zarządzania).