Robot planetarny Kenwood Chef XL Elite

W „pierwszej fali” koronawirusa nasz syn zaczął mieć rozszerzaną dietę. Postanowiłam, że w ramach maksymalnego bezpieczeństwa i zdrowia będę piec chleb. Niestety mój mikser ręczny po kilku razach skończył swój żywot, a ja dostałam kolejny tego samego typu. Nauczyłam się na błędach i nie robiłam już w nowym ciężkich ciast.

Rogalik

I ponownie – niestety. Pewnego razu postawiłam go zbyt blisko krawędzi i po tym, jak parę razy podskoczył, spadł na ziemię i lekko się połamał. Do tego następnego dnia popsułam szatkownicę co przelało czarę goryczy. Robot planetarny to było coś, czego potrzebowałam JUŻ.

Kenwood Chef XL Elite

Po szybkim researchu wybór padł na Kenwooda, ponieważ miałam okazję go testować i bardzo mi się podobało. Model wybrał TechTata. Od razu odrzuciliśmy model gotujący. A ten, na który się zdecydowaliśmy miał najlepszy stosunek ceny do jakości – był bez zbędnych dodatków. Uznaliśmy też, że bez sensu dopłacać 1000 zł za podłączenie do internetu.

Gabaryty

Jak sama nazwa wskazuje, mój model Kenwooda nie jest kompaktowym urządzeniem. Misa ma 6,7L. To naprawdę sporo, ale jeśli tylko ktoś da radę wygospodarować tyle miejsca, to na pewno nie będzie żałował. U mnie stoi on na blacie i jeśli kiedyś będę miała wielką kuchnię, to też nie będę go chowała. Po pierwsze dlatego, że bardzo mi się podoba, a po drugie jest dość ciężki.

Dzięki dużej misie bez problemu można wyrabiać i zostawiać do wyrośnięcia ciasto drożdżowe z 1 kg mąki! Na Wielkanoc robiłam w nim ciasto na chlebki do żurku – 1,5 kg. Też dał radę, ale potrzebował jednej przerwy. Jeśli chodzi o sam proces wyrabiania, robot nie ma z tym najmniejszych problemów.

Szczerze przyznam, że o ile wielkość samego urządzenia nie jest dla mnie problemem, to przestrzeń potrzebna do przechowywania wszystkich dostawek zaczyna mnie przytłaczać. Chociaż fakt, gdybym kupiła je jako oddzielne urządzenia też by zajmowały miejsce. Zależy mi na tym, żeby wszystko było w miarę „pod ręką” więc blender trzymam za lodówką, szatkownicę (dodatkowe tarcze, itp.) na górnych szafkach w kuchni, a maszynkę do mięsa pod biurkiem 😀 Marzy mi się jeszcze kostkarka (do krojenia warzyw w kostkę 1cm).

Ile potrzebujesz przestrzeni?

Zanim Kenwood wszedł w moje posiadanie szukałam informacji o tym, ile potrzebuję na niego miejsca wzwyż i w szerz. Niestety ciężko było to znaleźć. Przedstawiam więc tutaj wymiary z dostawkami (maksymalna wys. całości). Blender zwiększa wysokość do 61 cm, a szatkownica do 48 cm. W przypadku maszynki do mięsa sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ponieważ robot także się wydłuża. Z zamontowaną maszynką do mięsa Kenwood ma 48 cm wysokości i 56 cm długości. Mierzyłam ją od tego przycisku z tyłu, aż do najbardziej wysuniętego elementu maszynki.

Praca z Kenwood Chef XL Elite

Oprócz wyrabiania ciast drożdżowych z kilograma mąki, robot sprawdzi się także przy wyrabianiu ciasta na pierogi i zagniataniu kruchego. Dodatkowo mięso do pierogów można najpierw zmielić, a potem wyrobić np. na klopsiki. Pierogi z mięsem to już nie jest specjalne wyzwanie. Ciasto wyrabia „Kendziu”, farsz mieli i wyrabia „Kendziu”, a mi pozostaje klejenie.

Dzięki temu, że jest on dość ciężki, to wyrabianie ciężkiego ciasta, np. na chleb, nie jest dla Kenwooda specjalnym wyzwaniem. Przy tym nie lata on jak opętany po całym blacie. Przyznam, nie jest to najcichsze urządzenie jakie posiadam w domu, ale nie jest to też wiertarka udarowa.

Okej, okej. To już wiemy, że da się wyrabiać duże ilości składników, a co, np. z dwoma jajkami? Szczerze przyznam, że do tej pory nie miałam zupełnie potrzeby ubijać 2 jajek w Kenwoodzie. Ale na potrzeby recenzji zrobiłam biszkopt z 2 jajek (ubijane całe jajka) oraz 3 białek (dopiero potem dodałam resztę składników). Dzięki regulacji końcówki (trzepaczki) udało mi się to zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku. Wyciąganie/wylewanie z misy też nie sprawia kłopotu – kształt oraz dwa uchwyty ułatwiają zadanie. Do tej pory, ani razu nie zdarzyło mi się przerzucać na inny sprzęt, bo ten sobie nie poradził.

Zanim zacznie, przeczytaj instrukcję!

Tak, to nie żart. W tym przypadku jest to szalenie ważne, ponieważ pozwoli uniknąć pierwszego rozczarowania typu „nie mogę ubić 2 jajek, a TechMama mówiła, że się da” (regulacja mieszadeł). Do pracy z Kenwood trzeba się przyzwyczaić. Ktoś, kto pół życia ubijał śmietanę ręcznie lub przy pomocy miksera może bardzo łatwo w tym robocie zrobić z niej masło. To samo tyczy się wyrabiania ciasta przy pomocy haka. W instrukcji zawarte są wskazówki jakie maksymalne obroty i jak długo stosować do różnych substancji. Bardzo przydatne! Moja Teściowa dla ułatwienia wydrukowała sobie to i przykleiła w łatwo dostępnym miejscu. Pomysłowe! Na jednej z grup przeczytałam komentarz, że Kenwood jest do bani, bo przy wyrabianiu drożdżowego górna część podskakuje jakby zaraz miała odlecieć. Okazało się, że Pani wyrabiała ciasto na najwyższych obrotach. Przy ugniataniu robot dociska mieszadło prawie do dna, aby zbierać wszystko dokładnie z całej misy. „Podskakiwanie” górnej części robota jest naturalne i występuje w każdym tego typu sprzęcie.

Dodatkowo warto przeczytać instrukcję z innej przyczyny. Są tam zawarte informacje o tym, co można myć w zmywarce i na której półce. Niestety. Nie byłam taka mądra „przed szkodą” i wsadziłam do zmywarki jedną część maszynki do mięsa. Jak tylko ją wyciągnęłam, wiedziałam, że popełniłam błąd. Zrobiła się po prostu brzydka. Na szczęście wybrałam taką część, że w użytkowaniu to nie przeszkadza. Po przeczytaniu instrukcji okazało się, że nic z akcesoriów do mielenia mięsa nie można myć w zmywarce.

Mieszadła do Kenwooda

Nasz zestaw zawiera 3 mieszadła ze stali nierdzewnej. Mieszadło K, które wyrabia ciasta kruche, piaskowe, nadzienia, farsze itp. Trzepaczka, dzięki której ubijemy śmietanę i białka oraz hak do ciasta który zagniata ciasto na pizze, pierogi czy chleb. Żadne z tych mieszadeł mnie nie zawiodło. Stosuje je do różnych substancji i za każdym razem jestem zadowolona z efektu. Na początku (zanim przeczytałam instrukcję), wkurzałam się strasznie na hak do ciasta drożdżowego, ponieważ w początkowej fazie wyrabiania nie zbierał tak jak chciałam. Okazało się, że do dlatego, że nie stosowałam się do zalecenia, że najpierw daje się płynne składniki (na dno), a dopiero potem dosypuje suche. Od kiedy robię zaczyn w misie, a dopiero potem dosypuje resztę, współpraca układa się wiele lepiej. Widziałam też, że można sobie dokupić jeszcze mieszadło elastyczne, które pomaga przy, np. ucieraniu miękkich składników.

Dostawki (akcesoria)

Na wyposażeniu podstawowym były wspomniane już 3 akcesoria – blender, maszynka do mięsa i szatkownica. Z tego co widziałam, dostawek jest wiele więcej, od kostkarki, która kroi warzywa w kostkę 1 cm, aż po wyciskarkę wolnoobrotowądo owoców i warzyw. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że kupując Kenwood kupujecie silnik napędowy do wszelkich innych kuchennych sprzętów małego AGD.

Każda z dostawek wygląda na taką, która wytrzyma wiele! Jakość wykonania jest naprawdę dobra, nie mam żadnych zastrzeżeń. Niedawno zdarzył nam się wypadek i do misy pracującego robota wpadła zaślepka od wolnych obrotów (ta z przodu). Nikomu ani niczemu nic się nie stało. Jedyne czego nie polecam, to mieszanie w misce (i uderzanie o miskę) metalowymi łyżkami. Robią się ryski. Nie wpływa to na jakość użytkowana, ale na estetykę już tak.

Maszynki do mięsa używałam do mielenia mięsa na pierogi i wszystko wyszło ok. Dodatków do robienia kiełbasy jeszcze nie używałam i na razie nie czuję takiej potrzeby. Blender służy mi do miksowania zup i smoothie – sprawuje się bez zastrzeżeń. Na potrzeby recenzji rozdrabniałam w nim też orzechy. Trochę się bałam, ale jak to stwierdził TechTata „przecież po to on jest”. Szatkownicy natomiast używam dość często do krojenia warzyw na zupę lub ścierania buraczków. W zależności od potrzeb można też pokroić warzywa w słupki większe jak do frytek lub mniejsze, jak do chińszczyzny. Frytek nie testowałam, ale mniejsze słupki są ok.

W mojej kuchni Kenwood XL Elite sprawuje się znakomicie. Przygotowywanie ciast, koktailii czy bułeczek na śniadanie z takim pomocnikiem jest samą przyjemnością. A jak jest u Was? Posiadacie miksery planetarne? Jeśli nie, to dlaczego? Oczywiście, jeśli macie jakieś pytania, albo prośby, żebym przetestowała mój sprzęt pod jakimś kątem – piszcie śmiało 😀

Tech Mamahttps://techrodzinka.pl
Mama z TechRodzinka.pl. Jej hasło to "nie ciężko, a mądrze". Jest więc fanką technologii ułatwiającej życie. Prywatnie mgr inż. i świeżo upieczona mama, która ma ambicję odpowiadać pełnymi zdaniami na pytanie "a to nie nudzisz się na tym macierzyńskim?"